Overemployment w branży IT: praca na kilku etatach nowym trendem również w Polsce?

Mnóstwo wolnego czasu i góra pieniędzy – to realia niektórych specjalistów IT, którzy zdecydowali się na tzw. overemployment, czyli jednoczesną pracę w kilku firmach, na kilku etatach, za kilka pensji. Jak to w ogóle możliwe? Czy legalne? Etyczne? Komfortowe? Satysfakcjonujące? Sprawdźmy.

Czym jest overemployment?

Aby dobrze zrozumieć koncepcję overemploymentu, ustalmy najpierw czym on z pewnością nie jest. Nie chodzi w nim o przepracowywanie się, wyrabianie normy w firmie A, a następnie w firmie B. Osoby uprawiające overemployment zwykle nie pracują po 20, kilkanaście, ani – jak się okazuje – nawet 8 godzin dziennie.

Overemployment to zatrudnienie u kilku pracodawców jednocześnie – i jednoczesne wykonywanie obowiązków zleconych przez każdego z nich. Na minimalnym poziomie, tj. w sposób wolny od podejrzeń, czyli pozwalający takiemu pracownikowi na utrzymanie swoich etatów, a nie dostarczanie wysokiej jakości czy robienie kariery.

Koncept overemploymentu trafnie wyjaśnia poniższy tiktok:

Multietatowość – jak to działa?

Czynnikiem, który umożliwił zatrudnianie się na kilku etatach jednocześnie, jest praca zdalna. Brak konieczności fizycznego przebywania w biurze sprawił, że aby „sklonować się” wystarczy być aktywnym na kilku komunikatorach na raz. Czasem wdzwaniając się na jakieś spotkanie. Nie brzmi to jak rocket science, choć oczywiście wymaga chłodnej głowy, odporności na stres i dobrej organizacji pracy.

Społeczność i wskazówki dla multietatowców

W tej ostatniej pomagają społeczności osób uprawiających overemployment, np. overemployment.com. Zainteresowani pracą w kilku miejscach jednocześnie znajdą tam szereg wskazówek i porad dot. multietatowej codzienności (zaczynając na tym, czy warto dzielić się swoim sekretem z parterem/partnerką, przez zarządzanie pakietem socjalnym, jeśli takowy jest oferowany przez więcej niż jednego pracodawcę, a kończąc na technikach uczestnictwa w dwóch spotkaniach jednocześnie z włączoną kamerą). To zdecydowanie bardzo ciekawa lektura…

Proaktywnie zarządzam swoim kalendarzem w każdy piątkowy lub sobotni wieczór. Blokuję potencjalne konfliktowe godziny, zanim staną one się prawdziwymi konfliktami. Lubię używać krótkich, 10-20 minutowych przedziałów w moim kalendarzu, aby uchronić się od podejrzeń oraz powstrzymać ludzi przed rezerwowaniem moich pełnych godzin.

Multietatowiec pracujący w 4 firmach jednocześnie (overemployed.com)

Czy praca na kilku etatach jest zgodna z polskim prawem? (UoP, B2B)

Ok, wiemy już że zjawisko overemploymentu istnieje i że – co zaskakujące – technicznie da się go nawet uprawiać. Czy jednak praca w kilku miejscach jednocześnie jest legalna? Czy mogę podpisać umowę o pracę z paroma firmami na raz? Okazuje się, że tak – i to w taki sposób, że pracodawcy nie będą wiedzieć o sobie nawzajem.

Powszechnie obowiązujące przepisy nie zabraniają pracownikowi pracy na dwie umowy o pracę. Nie ma on też obowiązku informowania o tym swojego pracodawcy.

poradnikpracownika.pl

Oczywiście współpracę z kilkoma firmami można podjąć również prowadząc jednoosobową działalność – w formie kontraktu b2b, o ile jego zapisy nie mówią inaczej.

I to właśnie zapisy naszych umów (zarówno w przypadku UoP, jak i B2B) są tu decydujące. Potencjalną przeszkodą w prowadzeniu overemploymentu może być umowa o zakazie konkurencji (z konkretnymi firmami, branżami bądź ograniczająca nas do pracy dla jednego pracodawcy). W praktyce jednak występuje ona tylko w szczególnych przypadkach.

Etyka overemploymentu

Oczywiście temat overemploymentu jest kontrowersyjny i budzi skrajne emocje. Trudno nazwać go etycznym, z założenia jest bowiem oparty na oszustwie. Nie dotarłem do ani jednego przykładu transparentności – w którym pracownik uczciwie przyznawałby pracodawcy, że równolegle (w tym samym czasie) wykonuje obowiązki również dla innych firm.

Z drugiej jednak strony, spotkałem się z opiniami mówiącymi, że jeśli jednoczesna praca w kilku miejscach jest technicznie możliwa i trwa miesiącami, a nawet latami, to znaczy, że w systemie jest równowaga – tzn, że wszystkie strony mają z niej jakąś korzyść.

Dobrym przykładem może być model programista – dostawca usług IT – klient, w którym dostawca usług IT rozlicza się ze swoim klientem za dostarczanie określonej liczby rąk do pracy. Tak długo jak klient nie ma zastrzeżeń do pracy dostarczonego programisty, dostawca również będzie zadowolony. Nie wspominając już o samym programiście.

Jeśli Twoja praca nie jest weryfikowana przez klienta, pośrednik również jej nie zweryfikuje. Nie zrobi tego, gdyż dostaje pieniądze za dostarczanie osób. Dla niego ważne jest więc, abyś jak najdłużej pracował w jego projekcie.

Kacper, Web developer uprawiający Overeployment

W powyższym modelu cierpi oczywiście sam klient, który otrzymuje niskiej jakości usługę za nieproporcjonalnie duże pieniądze. Usługę, której jakości prawdopodobnie nie potrafi bądź nie jest w stanie sam zweryfikować (właśnie dlatego korzysta z outsourcingu IT!). Oszustem jest tu już nie tylko pracownik, ale także dostawca usług IT, którego obowiązkiem (zapewne wynikającym z kontraktu) jest zapewnienie określonej jakości i efektywności. Czy overemployment jest więc etyczny? Jasne, że nie.

Ile zarabiają multietatowcy w branży IT?

Może jest i nieetyczny, ale za to bardzo dochodowy. Co tu dużo mówić: overemployment w branży IT pozwala osiągać niebotyczne zarobki.

Według dziennikarzy The Wall Street Journal, którzy dotarli do sześciu osób zatrudnionych na co najmniej dwóch etatach jednocześnie (USA), ich zarobki oscylowały w granicach 200-600 tys. dolarów rocznie.

Ogromne sumy wypracowują w ten sposób również Polacy. Zarobki dwóch znalezionych przeze mnie polskich software developerów zatrudnionych w kilku zagranicznych firmach, to odpowiednio 50 tysięcy złotych netto miesięcznie (600 tys. zł rocznie) oraz 70 tysięcy złotych netto miesięcznie (840 tys. zł rocznie).

Praca na wielu etatach vs tradycyjne zatrudnienie

Myślę, że overemployment od tradycyjnej pracy jednoetatowej, odróżnia przede wszystkim jego cel. Zatrudnienie w kilku miejscach na raz jest bowiem pracą samą w sobie – biznesem, z określoną strategią jego realizacji.

Najważniejsza jest tutaj maksymalizacja zysku z jednej godziny pracy (poprzez windowanie stawki oraz uruchamianie kolejnych etatów) i ograniczanie ryzyka zostania przyłapanym (np. za pomocą odpowiedniego zarządzania kalendarzem). Na drugi, albo nawet trzeci plan schodzi natomiast sama wykonywana praca, jej jakość, charakter itd. Trudno wyobrazić sobie, aby osobom uprawiającym overemployment zależało na zrobieniu kariery – czy to w firmie któregoś z pracodawców, czy też ogólnie w branży. Wymagałoby to bowiem zaangażowania się w pracę, a ono jest przecież ulokowane gdzieś indziej.

(pewnemu pracownikowi) udawało się regularnie uczestniczyć w dwóch spotkaniach naraz. Z uczestnikami jednego z nich łączył się za pomocą swojego laptopa, do uczestnictwa w drugim wykorzystywał z kolei telefon. Jeśli doszło do sytuacji, w której miał zabrać głos na obydwu rozmowach jednocześnie, to wybierał jedną z nich, a drugą opuszczał. Po zakończeniu swojej wypowiedzi ponownie dołączał do spotkania, które opuścił, swoją absencję tłumacząc problemami z połączeniem sieciowym.

Historia amerykańskiego pracownika przytoczona przez businessinsider.com

W takich warunkach trudno wyobrazić sobie wielką efektywność bądź ambicję (związaną z wykonywaną pracą). Raczej niemożliwe też, aby taki pracownik mógł pełnić istotną rolę w zespole projektowym – np. lidera, architekta itp. Overemployment wydaje się więc być zarezerwowany dla „szeregowych” specjalistów (na poziomie regular lub senior). Samodzielnych, natomiast nie obciążonych jakąkolwiek zespołową odpowiedzialnością.

W jeden dzień jestem w stanie przepisać połowę aplikacji. Jednak w pracy robię w tym czasie jeden merge request np. zmieniający guzik. I wszyscy zadowoleni, klepią mnie po plecach.

Błażej, Web Developer zatrudniony w 3 firmach jednocześnie

Overemployment – moja ocena

Overemployment to bardzo interesujące zjawisko. Zjawisko, które z pewnością na stałe zagościło w branży IT. Myślę jednak, że w znanym nam wydaniu pozostanie w niej raczej ciekawostką, aniżeli regułą. Mimo ogromnych zalet (astronomiczne zarobki), trudno mi sobie bowiem wyobrazić, że wielu z nas byłoby w stanie pozbyć się kręgosłupa moralnego i rozpocząć budowanie kariery zawodowej na kłamstwie. Kłamstwie i ogromnym stresie.

Budzę się rano i myślę: „O Boże, to dzisiaj będzie ten dzień, kiedy mnie złapią”.

pewien inżynier oprogramowania cytowany przez businessinsider.com

Spodziewam się natomiast stopniowej zmiany podejścia pracodawców do rozliczania pracowników – i nagradzania ich za rezultaty, a nie czas spędzony w pracy. Odejście od umów narzucających pracownikom „przesiedzenie” 8 godzin bez jasno nakreślonych celów wydaje się nieuniknione i jak najbardziej słuszne. Przejście na kontrakty „zadaniowe” zapewni nie tylko większą efektywność pracowników, ale pozwoli im również elastycznie podchodzić do czasu, którym dysponują. A tym najlepszym – podejmować zatrudnienie w kilku firmach. Tyle, że w pełni transparentnie – na jasnych i uczciwych zasadach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.